|
tedyrozmowa przed snem - A wiesz, mama widziała jak panowie zrobili sobie w lodzie na zamarzniętej rzece dziury i łowili przez nie ryby - A jakie ryby? - Karpie, byczki... - Byczki to nie są ryby. - Są! są takie ryby, które nazywają się byczki. To nie są takie byczki-krówki jak u pani Ewy - Gdzie one są? - W wodzie - A co tam robią? - No nic, siedzą sobie pod wodą - Na krzesełkach? 2012-02-15 22:40:37 skomentuj (0) Walentynki Pojechaliśmy się przejść wieczorem po Rynku. Na Rzeźniczej i Św.Mikołaja korek - no tak, walentynki - uciekliśmy pierwszym wyjazdem. Zaparkowaliśmy na pl.Bema i poszliśmy w kierunku Hali Targowej. W parku przy św.Anny co chwila przebiegali ludzie z czołówkami na głowach, jakiś miejski bieg na orientację. Na bulwarze jakaś para puszczała lampion chiński w kształcie serca. Coś poszło nie tak, bo nim doszliśmy, ona obcasem gniotła wkład, on gniótł w rękach lampion. Obok w koszu leżało inne zmięte bibułowe serce. Coś poszło nie tak. Na moście Tumskim tłok - setka nowych, walentynkowych kłódek. Ja swoją walentynkę dostałem od Gustawa dzień wcześniej. Zasypiając, podniósł się nagle, przytulił i powiedział "kocham Cię"; tak jak zwykle mówił to Karolci. 2012-02-15 22:33:47 skomentuj (0) ... miałem na końcu języka błyskotliwy komentarz dla Karolci, że może lepszy ten worek piasku uciskający ranę, niż nieudolne szycie, po którym do tej pory mam w biodrze nitkę. Wieczorem nagle poczułem coś pod palcami. Patrzę, pół nitki samo wyszło z biodra. Po 4 latach drapania, prób wyciągania, uciskania i czego tam jeszcze! ciekawe. 2012-01-17 22:25:50 skomentuj (1) rak wspak Odwieźliśmy Karolcię na lotnisko. W dwie rodziny. Gustaw trzymał się dobrze, pochłonięty samolotami i pozostałym ustrojstwem poruszającym się po płycie lotniska. Ja rozkleiłem się przy pożegnaniu. Jechaliśmy potem z Gustawem w deszczu do moich rodziców. Patrzyłem w tylne lusterko jak się kiwa, mruży oczy i w końcu zasypia w foteliku. Miałem ochotę tak jechać w nieskończoność - samochód, deszcz, Margański w Trójce. Miało to w sobie jakieś ukojenie. Zwolniłem, żeby przeciągnąć te 50 km w czasie. Dzięki temu wyszło mi niskie spalanie. Wieczorem śledziliśmy ich Air China na flightradar24. Poszedłem usypiać Gustawa jak tylko zakręcił po starcie nad Frankfurtem. Wróciłem gdy byli nad Witebskiem. Na wysokości Smoleńska nagle zniknął z mapy. Zimny dreszcz. Zasnąłem gdy byli nad Uralem. 2012-01-17 22:16:46 skomentuj (0) ... Behapowiec stresuje się nie tylko w ale i po pracy, bo nie może sobie nawet spokojnie urwać czereśni. jak nie dręczy, że drabina ma być oparta pod kątem 30 stopni, to że powinienem założyć kask, a najbardziej przeszkadza zasada, żeby nie wchodzić na ostatnie 3 szczeble. 2011-06-02 21:46:44 skomentuj (1) ... 1) Mam kilkaset zaległych myśli do wpisania. Pamiętam jedynie jedną - kilka miesięcy temu chciałem tu uwiecznić zakup czarnych sztruksów. 2) kupiliśmy Guciowi buty zimowe za ok. 200PLN. Od połowy grudnia jest chory i nawet do samochodu noszony (żeby szybciej) na rękach. Zaraz pewnie wyjdzie z tego zapalenia płuc, ale nie wiadomo czy zima wróci. Karolcia mówi, że trzeba było zainwestować w porządne kapcie. 3) cały weekend trzymam zlew w ryzach - obecny stan: 2 kieliszki i 3 filiżanki do umycia. a jesteśmy już po obiedzie 2011-01-16 15:48:38 skomentuj (1) RAZ I DWA to nie jest tak, że nie mam czasu pisać - tę chwilę jakoś bym wyskrobał. 2010-09-22 21:18:52 skomentuj (0) |
|